Dron uchwycił zdarzenie, którego prawdopodobnie nikt nie powinien był zobaczyć. Scena rozgrywająca się przed kamerą była tak nieoczekiwana i szokująca, że nawet doświadczony operator drona pozostał przez kilka minut w bezruchu, ogarnięty niedowierzaniem.
Początkowo lot przebiegał rutynowo: dron filmował spokojny krajobraz na skraju zalesionego, wiejskiego terenu. Nic niezwykłego: liście poruszane wiatrem, łagodne wzgórza, przelatujące stada ptaków… aż do chwili, gdy pojawiło się coś zupełnie nietypowego.

Przed obiektywem poruszała się postać, która nie pasowała ani do otoczenia, ani do chwili. Początkowo operator sądził, że to cień lub usterka techniczna.
Lecz gdy dron zbliżył się, zrozumiał, że nie jest to złudzenie optyczne. Nagranie uchwyciło scenę, której większość ludzi prawdopodobnie nigdy nie zobaczy w swoim życiu.
Kamera lekko drżała — operator, wyraźnie zszokowany, próbował zdecydować, czy kontynuować filmowanie, czy natychmiast wyłączyć drona. W surrealistycznej ciszy, która ogarnęła okolicę, jedynym dźwiękiem było słabe buczenie wirników unoszących się w powietrzu — cichych świadków czegoś niezwykłego i niepokojącego.