Pilne: Pacjent wypadł z pędzącej karetki na autostradzie
Rutynowy transport medyczny zamienił się w dramat, gdy podczas jazdy po ruchliwej Meridian Highway z jadącej karetki niespodziewanie wypadł pacjent.
Zdarzenie wywołało chaos, gwałtowne hamowania i natychmiastowe pytania o bezpieczeństwo w pojazdach ratunkowych.
Do incydentu doszło tuż po godz. 16:00. Świadkowie relacjonują, że tylne drzwi ambulansu otworzyły się nagle podczas jazdy, a chwilę później pacjent znalazł się na jezdni. Według służb osoba ta była transportowana do St. Mark’s Medical Center na dodatkowe badania, po zgłoszonych wcześniej silnych dolegliwościach w klatce piersiowej.

„Drzwi po prostu się otworzyły. To było jak w filmie” — opowiada kierowczyni, która zatrzymała auto, by uniknąć zderzenia.
Błyskawiczna interwencja
Załoga karetki zareagowała w kilka sekund: pojazd zatrzymał się, a ratownik natychmiast zajął się poszkodowanym, który był przytomny, choć ucierpiał w wyniku upadku.
Kierowcy obecni na miejscu utworzyli wokół niego ochronny krąg, czekając na kolejne służby. Pacjenta przewieziono później drugą karetką — jego stan określono jako stabilny.
Co zawiodło?
Trwa dochodzenie. Wstępne ustalenia wskazują na możliwą awarię mechanizmu zamykającego drzwi, choć brane są pod uwagę również błąd ludzki oraz ewentualne niedopatrzenia proceduralne.
Ambulans został tymczasowo wycofany z użytku.
„To niezwykle niepokojące zdarzenie. Sprawdzamy wszystkie procedury, by zapobiec podobnym sytuacjom” — zapewnia dyrektor pogotowia, Ronald Hayes.
Autostrada sparaliżowana
Ruch na kilka kilometrów stanął na blisko godzinę.

Kierowcy zgodnie podkreślali, że byli świadkami sceny, której nigdy nie spodziewaliby się na drodze — tym bardziej z udziałem pojazdu ratunkowego, który kojarzy się przede wszystkim z bezpieczeństwem.
Szersza dyskusja o standardach
Choć nikt nie zginął, sprawa wywołała debatę na temat konserwacji karetek i procedur bezpieczeństwa. Władze ustalają teraz, jak niewielka usterka mogła doprowadzić do tak groźnego zdarzenia.
