Na farmie Mayflower każdego ranka odkrywano dziwne tajemnice. Trawa pachniała intensywnie, zielone łąki ciągnęły się aż po horyzont, a promienie słońca delikatnie muskały krajobraz. Jack, gospodarz, który od dziesięcioleci opiekował się farmą, pewnego ranka znów poszedł w stronę stajni.
Gdy otworzył drzwi, ze zdumieniem zobaczył kilka koni swobodnie wędrujących po podwórku. Na początku pomyślał, że to jakaś drobna pomyłka – może jakieś drzwi zostały otwarte. Jednak gdy zjawisko powtarzało się przez kolejne dni, Jack zrozumiał, że na farmie dzieje się coś dziwnego.

Pewnej nocy, gdy blask księżyca srebrzył łąki, Jack postanowił zostać i obserwować konie. Niedługo po północy zobaczył, jak cicho wyłaniają się ze stajni i jakby podążając tajnymi ścieżkami, zbierają się w odległej, gęstej części farmy.
Serce Jacka biło mocno, gdy w świetle księżyca dostrzegał tajemnicze cienie wśród drzew. Farma, którą dotąd uważał za spokojną przystań, teraz wydawała się miejscem, gdzie każdy krok ma konsekwencje, a każdy ciemny zakamarek skrywa sekret.
Gdy noc powoli przechodziła w świt, Jack uświadomił sobie, że farma Mayflower nie jest już tylko domem dla ziemi i koni – stała się miejscem o wiele bardziej tajemniczym, gdzie natura splata się z ukrytymi siłami.